„Dorian Gray” to dramat w reżyserii Olivera Parkera, który ma ambicje być zaliczanym do kina grozy (przynajmniej taka jest opinia widzów o słabszych nerwach). Film to stworzona w 2009 roku luźna adaptacja niezwykłej powieści Oskara Wilde’a pod tytułem "Portret Doriana Graya". Nie jest to pierwsza próba przeniesienia tej kultowej powieści na ekrany kin. Do tej pory ekranizowano ją szesnaście razy z różnym powodzeniem, najwidoczniej jednak dzieło z początku XX wieku nadal otwiera przed twórcami filmowymi szereg możliwości ekranizacji.
Tytułowy bohater, grany przez Bena Barnesa, Dorian Gray to niewinny chłopak pochodzący z wyższych sfer. Poznajemy go jako ujmującego i niezwykle przystojnego młodzieńca w chwili, gdy rozpoczyna on „dorosłe” życie towarzyskie. Jako nowicjusz wprowadzany jest dopiero na salony i nawet nie podejrzewa, jak bardzo wkrótce zmieni się on sam i jego życie. Niezwykły portret Doriana, malowany przez Basila Hallwortha (Ben Chaplin), serdecznego przyjaciela, oraz nieznane dotąd wyrafinowane rozrywki ukazane przez lorda Harriego (wyśmienita kreacja Colina Firtha) otwierają przed Dorianem inny, bogatszy i uroczo tajemniczy świat.
Starzejący się portret
Jednak nie tylko fabuła sprawia, że film ten wart jest wycieczki do kina. Godna polecenia w naszym mniemaniu jest tworząca atmosferę i doskonałe tło opowieści ścieżka dźwiękowa autorstwa Charliego Mole’a, a także bardzo interesujące zdjęcia. Po mistrzowsku wykreowane przez Rogera Pratta – operatora filmu obrazy przenoszą nas w dekadencki świat, pełen melancholii i oniryzmu, w którym bohaterowie żyją jakby w zawieszeniu pomiędzy jawą a iluzją. Talent operatora nie dziwi odbiorcy, gdy przypomni on sobie, że Pratt pracował przy produkcjach takich jak: Dwanaście małp, Rewolwer i melonik czy Harry Potter i Czara Ognia.
Film pt. „Dorian Gray” jest niezwykłą historią wiecznego młodzieńca, którego odbicie – wierny portret namalowany przez Basila - brzydnie i starzeje się. Obraz (zarówno kinowy jak i ten malowany) może stać się istotnym przyczynkiem do autorefleksji o czasach, w których żyjemy. Portret Doriana przejmuje na siebie nie tylko widoczne oznaki starości i wszelkie defekty fizyczne, ale także odzwierciedla duszę bohatera. Złe postępki Graya stopniowo acz znacząco deformują pierwotnie nieskazitelne oblicze chłopaka utrwalone na płótnie; zatem martwy obraz wiernie oddaje zepsute wnętrze bohatera, który coraz głębiej zanurza się w dekadenckiej rozpuście, by niemal z patologiczną pożądliwością realizować swoje wyrafinowane i perwersyjne pomysły. Samozatracenie zabija w nim resztki człowieczeństwa, a co więcej nie daje mu poczucia spełnienia. Jednocześnie, im bardziej spełnia swoje zachcianki, tym mocniej pragnie utrzymać w tajemnicy swoją podobiznę. Staje się więc samotny, przytłoczony prawdą o swoim wnętrzu, całkowitym i porażającym zepsuciu, dlatego też chorobliwie poszukuje miłości i akceptacji.

Komentarze (1)
Zaloguj się, by móc dodawać komentarze.
Agnieszka00 | 3 tygodnie temu
Ocena: 0
ładnie napisane